Przepełniona miłością

Przepełniona miłością
Klik klik:

Przepełniona miłością

Powoli odkrywamy przed Wami tajemnicę, dlaczego ostatnio tak mało aktywności z naszej strony na blogu. Niestety, są sprawy ważniejsze i ostatnio zwyczajnie brakowało mi czasu albo siły.

Nowe życie

Dziś jestem spokojna, siedzi obok mnie Bianeczka, a ja jestem przepełniona miłością. To co się wydarzyło nieco nas zaskoczyło, choć nie powinno. Bo chcieliśmy tego bardzo, ale przyszedł taki moment, że zwyczajnie byłam przemęczona i chciałam pewne ważne decyzje odłożyć na później. Nie musiałam. Bo okazało się, że jeszcze przed przeprowadzką do Sulejówka powstało nowe życie.

Drugie dziecko

O drugim dziecku rozmawialiśmy zanim pojawiło się pierwsze. Obydwoje mamy rodzeństwo, ja mam jedną siostrę Magdalenę, a Marcin dwie, Barbarę i Katarzynę. Jesteśmy wdzięczni naszym rodzicom za nie. Nie wiemy jak wygląda życie w pojedynkę, możemy sobie tylko wyobrażać, że nie tak wesoło jak z rodzeństwem. Dlatego ta decyzja nie była trudna.

Ciężki rok

Ten rok był niezwykle ciężki. Nowa rola, w której musiałam się wykazać, okazała się nie taka łatwa. Coś, co może niektórym kobietom przychodzi naturalnie, dla mnie było przeprawą. Często z samą sobą. Ten rok był najdłuższym rokiem w moim życiu. Mówi się, że przy dzieciach czas szybko mija. Na pewno nie nasz pierwszy, wspólny rok…

Przeprowadzając się do nowego domu byliśmy wykończeni. Fizycznie i psychicznie. Najpierw długie miesiące starań, negocjacji i rozmów z agencją, później ząbkujące dziecko i nieprzespane noce. Wreszcie zmęczenie fizyczne podczas przewożenia rzeczy i sprzątania. Myśli o nowym członku rodziny oddalały się. Aż wreszcie poprosiłam męża o rozmowę.

Czekamy

Poczułam, że to nie ten czas, brakuje mi czasami cierpliwości dla Bianki, a co dopiero do dwójki. Czy to konieczne? Czy faktycznie będzie samotna? Przecież jest masa jedynaków. Albo poczekamy rok, Bianka podrośnie, będzie mi łatwiej. Traciłam siły, a sprawy około domowe napiętrzały się. Wspólnie zdecydowaliśmy, że się wstrzymamy.

Jestem w ciąży

Wyobraźcie sobie więc, jakie to było dla nas zaskoczenie, kiedy okazało się, że moje złe samopoczucie i opuchlizna nie jest spowodowane tym razem chorą tarczycą, tylko zdrową ciążą. Widocznie nieświadomie upamiętniliśmy mieszkanie na Mokotowie i jeszcze tam powstało nowe życie w moim brzuchu.

Miłość

Boje się niesamowicie, bo różnica wieku będzie maleńka, zaledwie 1,5 roku. Ale przepełnia mnie miłość. Jestem wielką studnią i czuję, że nigdy się nie skończę. Chce tej miłości, czuje, mimo lęku, że jestem na dobrej drodze. Jestem żoną, mamą i wartościową kobietą. Macierzyństwo dodaje mi siły.

Odważna

Właściwie to nic nie wiem o macierzyństwie. Wiem trochę o byciu mamą niemowlęcia. Nasza wspólna droga się dopiero zaczyna. Ale już wiem, ile to mi dało mocy, przezwyciężam bzdurne lęki, swoją wrodzoną nieśmiałość, niechęć do wychylania się przed szereg. Mam dzieci, mam o co walczyć.

Cud

Poczęcie i narodziny nowego człowieka jest wciąż dla mnie niewyobrażalnym cudem. Niby wszystko można wyjaśnić, a to wciąż dla mnie cud. Dlatego znów maksymalnie muszę o siebie zadbać, bo mam w sobie kolejny, najważniejszy dla nas skarb.

Klik klik:


  • Weronika Kordzińska-Śniegota

    🖤🖤🖤 naprawdę bardzo mnie to cieszy 🖤🖤🖤


Visit Us On FacebookVisit Us On Instagram