Remont w domu

Remont w domu
Klik klik:

Przystanek Miłosna, to nie tylko łatwe i ckliwe uczucia. To również zmęczenie, niezrozumienie, mijanie się. Tak, wiem że przyzwyczailiśmy was do opowiadania i opisywania landrynkowych doświadczeń, ale nie jesteśmy idealni, tak jak wy, jesteśmy ludźmi.

W ostatnim czasie nagromadziło się sporo emocji, których nie zapraszaliśmy pod naszą strzechę. Okopanie się w nowych realiach, nawet tych lepszych, o których latami marzyło się mniej lub bardziej skrycie, potrafi nieźle dokopać nawet takim niepoprawnym entuzjastom życia, jak my.

Kiedy złożyliśmy nasze graty w nowym domu, zaczęło się od rozpakowywania tego co nagromadziliśmy w czasie pobytu w Warszawie. Każde z nas ma wieloletnią historię związaną z tym miastem [ja siedemnastoletnią, Sonia ponad dziesięcioletnią]. Bianka, choć żyje z naszej trójki najkrócej, również zgromadziła całkiem pokaźną kolekcję odzieży i innych mniej lub bardziej przydatnych jej gadżetów.

Czarnowidzenie

Wiele osób opowiadało nam, że przeprowadzka to koszmar, że nam współczuje i nie zazdrości. Byliśmy bardzo pozytywnie nastawieni do przedsięwzięcia, więc traktowaliśmy te słowa jako czarny scenariusz, który, z całym przekonaniem, komu jak komu, ale nam nie zagrażał. Tymczasem natłok zupełnie nowych obowiązków piętrzył się z dnia na dzień. Nie chodziło bowiem o porozkładanie dorobku w pierwszym lepszym kącie, ale uporządkowanie ich na stałe. W docelowych miejscach. Zapomnij!

Dla przykładu dodam, że w ciągu blisko dwumiesięcznego pobytu w Sulejówku wiem już, że wielkie biurko, na którym spoczywają dwie maszyny do szycia Soni, będę przenosił trzeci raz w inne miejsce. Zapewne sam, bo jak coś postanowię, to nie lubię czekać na pomoc. To nic że po schodach dwie kondygnacje niżej. To nic, że coraz częściej narzekam na ból pleców. Porządek musi być. Estetyka ponad zdrowiem [i zdrowym rozsądkiem, niestety].

W międzyczasie malowanie dużego pokoju, wszak to wizytówka i miejsce, w którym przebywamy najczęściej. Pokój Bianki też musi być na tip top, bo to przecież nasze oczko w głowie. W końcu dociera do nas, że ogrzewanie sześćdziesięciu metrów na poddaszu jest ekonomiczną ignorancją, bo skoro nas tam nie ma, to kogo ogrzewamy? Żeby tam jeszcze straszyło, to można byłoby Kacpra ogrzewać. Zatem witaj kolejne zadanie! Ściana działowa, drzwi i tym pokrewne.

Wiecie, czasami, niestety najczęściej ciut za późno, do człowieka dociera, że z jakichś przyczyn istnieje w naszym życiu pewien porządek. Porządek dnia. Nie jest on po to, by nas ograniczać, ale aby stanowił pewną oś, która pozwala nam żyć w równowadze z samym sobą. Niby każdy z nas to wie, [Marcin, komunały ludziom prawisz] ale kiedy czegoś nagle tak bardzo się chce, to ta prawda się szybko zacierana. A kiedy zupełnie się o niej zapomni, pojawiają się problemy.

Przyzwyczajenia

W naszym przypadku, tak, przyznaję, bardzo lubiliśmy swoje małe przyzwyczajenia. Od kawy i papierosów Jarmuscha wolimy wieczorne pogaduchy przy czerwonym, wytrawnym winie w towarzystwie rzeczonej nikotyny. Choć zapewne już wiecie z posta Soni, że przyszedł czas na dłuższą przerwę. Lubiliśmy nasze telewizyjne, wieczorne tło na rozmowy o życiu lub leniwe skandynawskie seanse filmowe do podziwiania prostego życia i pięknego krajobrazu.

Uwielbiałem posiedzieć na poduszce o poranku i pomedytować. Uwielbiałem wieczorne posiadówki i medytacje przy pianinie. To wszystko sprawiało, że trud pojedynczego dnia udało nam się sukcesywnie rozładowywać. Sen dopełniał całości i rano budziliśmy się spokojni, zrelaksowani i szczęśliwi.

Tyle tylko, że nasze uwielbienia szlak trafił. Ilość pracy, którą sami sobie narzuciliśmy przybiła nas skutecznie. Ząbki Bianki, które tak mozolnie wyłaniają się z jej opuchniętych dziąseł wymagają naszej ciągłej atencji, bycia pod jej ręką i w pogotowiu.

Zaczęły się spory, uniesione głosy, negatywne emocje. Przestaliśmy mówić jednym głosem. Każde parło w inną stronę. Ja chciałem jak najwięcej skończyć, Sonia potrzebowała częściej odpoczywać. Jak to do cholery pogodzić? Stało się za nas. Z dnia na dzień przyszedł czas, że nasze ciało, jeszcze zanim sami to przyznaliśmy przed samym sobą, powiedziało – dość! Nasz cichy arbiter.

Termostat

W psychologii mawia się, że człowiek ma w sobie wbudowany mechanizm termostatu. Wiecie, chodzi o to urządzenie, które utrzymuje stałą temperaturę. W przypadku ludzi, ten mechanizm kontroluje nasze relacje, zachowania, postawy i wiele innych pojęć wymyślonych przez psychologów. Czy tego chcemy,  czy nie, działamy w oparciu o niego.

Skoro tak, to nie ma sensu kopać się z koniem. Odpuściliśmy tempo. Wróciliśmy do naszych zamiłowań, do tych, do których możemy. Kilka dni zmiany i czujemy się o niebo lepiej. Ściany zdążymy pomalować, dom zdążymy odnowić, a teraz czas, by nacieszyć się sobą i nim, takim jaki jest teraz. Domem przed remontem.

Nowości na stronie!

Wyprzedź innych, otrzymuj mailowe powiadomienia o nowościach na stronie!

Obiecujemy przenigdy nie oddać, wymienić ani sprzedać Twojego adresu mailowego.
Zrezygnować z subskrypcji możesz w dowolnym momencie.

Klik klik:


  • Joanna

    Znam tą historię- upragniony, wreszcie po perypetiach wybudowany dom, fachowcy- niefachowcy, przeprowadzka, dwuletnie zbuntowane dziecko na ręku z niekończącą się walką i histerią, za chwilę druga ciąża…….. i tak mija już 5 lat od tego czasu z masą nocy nieprzespanych, przepłakanych, czas kiedy myśleliśmy z mężem że „tak źle między nami jeszcze nie było”, bliżej i dalej….. ale ten czas kiedyś się zakończył 🙂 Dom nadal nie wykończony jakbyśmy chcieli ale dom, w którym zwolniliśmy z pracą na rzecz NAS i dzieci. Trzymam za was kciuki! Czasami wolniej znaczy szybciej 🙂

    • Marcin

      Dzięki za pocieszenie 😉

      U nas jest tak, że spodziewamy się już teraz drugiego dziecka, w czasie, gdy pierwsze kończy za tydzień roczek. Podobnie jak Wy, też zdaliśmy sobie z Sonią sprawę, że nigdy nie było między nami tak trudno jak obecnie, ale kiedy odstawia się na bok to całe ciśnienie i mus remontowy, to wszystko wraca, na szczęście, na swoje miejsce.

      Tak więc nie możemy przesadzać i zbyt nadwyrężać siebie i naszych relacji kosztem domu, tyle zdążyliśmy się nauczyć w ciągu tych pierwszych dwóch miesięcy w nowym domu.

      Tak jak piszesz, czasami wolniej znaczy szybciej.
      Czasami wolniej, to jedyna droga do celu 🙂


Facebook Messenger
Visit Us On FacebookVisit Us On Instagram