Styl

Styl
Klik klik:

Od wielu lat pracuję dla największych polskich projektantów mody. Nie oznacza to, że jestem modna. Nawet wręcz przeciwnie, mam często problem ze swoim stylem.

Diabeł ubiera się u …

Sytuacja taka. Jestem drugą asystentką znanej projektantki mody (taka Andrea z „Diabeł ubiera się u Prady”), impreza w pracy, wieczór, śmietanka polskiej mody, projektanci, styliści, znani i cenieni. Zaprosili mnie i pierwszą asystentkę do stołu. Siedzimy skrępowane, jesteśmy w pracy, mamy co robić, ale nie wypada odmówić. Jest alkohol. Znany i lubiany stylista zaczyna monolog. Mówi o młodych, o braku stylu, zaczyna chwalić pierwszą asystentkę (jesteśmy najmłodsze w towarzystwie, mamy jeszcze 2 z przodu), jest świetnie ubrana, minimalistycznie, jest skromna.

Stylista patrzy na mnie. Nie jestem bardzo nieśmiałą osobą, ale towarzystwo modowe z wyższej półki jednak onieśmiela. I zaczyna się monolog jak jestem źle ubrana, faktycznie, patrzę i jest źle. Tatuaże, kolczyk w nosie, ciężkie buty, gofrowane włosy, spódniczka ze sztucznej skóry. Wszyscy patrzą, a ja się palę.

Stylista podaje przykład pani X, która siedzi przy stole. Ikona polskiego stylu, piękna kobieta, szykowna, zawsze dobrze wygląda. My, młode dziewczyny powinnyśmy czerpać wzorce z pani X, jest nieskazitelna. Milczę. Moja pracodawczyni nagle zabiera głos. „A ja akceptuję styl Soni”, „A mi nie przeszkadza to jak ona się ubiera”. Dziękuję jej w myślach i milczę dalej już całkowicie spalona ze wstydu.

Dobry styl

Czułam się fatalnie. Niby po to jest stylista, a ja pracowałam w miejscu, w którym powinno się mieć „dobry styl”. Zrodziło się wtedy dużo, dużo myśli na temat własnego poczucia stylu. Ale czy może zbyt łatwo przychodzi nam ocenianie innych?

mój styl

Modą interesuje się od zawsze. Modę traktuję jak sztukę. Ale nie byłaby dobra ze mnie stylistka, marzyłam za to o projektowaniu ubrań. Lubię się bawić, jestem odważna, nie umiem i nawet nie chcę być zachowawcza. Po co, skoro tego nie czuję? To, że gofruje włosy nie znaczy, że uważam to za coś pięknego. Mam świadomość, że to może wydać się komuś infantylne. I ubierając się dziwnie też mam świadomość, że nie jestem ikoną stylu.

Dziś znanemu i sympatycznemu panu styliście odpowiedziałabym: tak, zgadzam się, ale ja nie muszę być modna, wyglądam tak, bo się tak ubrałam. Pani X jest stylowa, ale ja nie muszę. Gdybyśmy wszystkie ubierały się jak Pani X, wyglądałybyśmy świetnie, ale byłybyśmy zwyczajnie nudne. Ja nie chcę. Z automatu sięgam w sklepie po wzorzyste bluzy, a nie czarną koszulę. Tak mam.

odwaga

Minimalizm jest na ogół bezpieczny. Próbowałam nie raz. Mam też zestaw czarnych ubrań, kiedy mam ochotę się schować. Ale tak naprawdę lubię bawić się kolorami i ubraniami, świadomie noszę ciuchy zniekształcające sylwetkę, przyciągające uwagę, odważne fryzury, tatuuję swoje ciało. Lubię smakować życie. Lubię łączyć słone ze słodkim. To ja. Lubię być widoczna.

Klik klik:


  • Marta Sytniewska

    Moda, moda…A jak mam ochotę, to na imprezę ubiorę się w babciną kolorową sukienkę, z lekko bufiastymi mankietami-ktorą w sumie sama uszyłam…upnę włosy w zawijanego koka a’ la lata 40′ i idę 🙂 mało mnie to rusza, że odstaję od reszty, że sukienka, nie ma modnej baskinki, albo powycinanej golizny i drapiącej sztucznej koronki 🙂 Tak to już jest, tak się noszę i jest mi z tym dobrze, hej!

    • Uwielbiam osoby, które mają na to odwagę! Super! Ja raz mam, raz nie mam 😛


Visit Us On FacebookVisit Us On Instagram