Dziecko było moim marzeniem. To nawet nie był plan na przyszłość, bo wiedziałam, że niekoniecznie może się spełnić. To było marzenie. Wiadomo, do tego trzeba dwojga, niestety moi partnerzy nigdy ochoczo nie podchodzili do tematu. Kiedyś na głośno wypowiedziane marzenie usłyszałam: Ty? Matką? Jak sobie to wyobrażasz? Słysząc takie słowa już wiesz, że ten Pan nie zasłużył na dalsze pisanie wspólnej historii i to tylko kwestia czasu, kto pierwszy zakończy tą “historyjkę”. Niestety, takie słowa bolą, pozostają na dłużej. Bo niby dlaczego to powiedział? Co jest ze mną nie tak i dlaczego według niego nie nadaję się na matkę? Strasznie zwątpiłam w swoje marzenie.

Poznałam go

Mając 29 i pół lat poznałam mężczyznę. Był starszy o 8 lat, kawaler, dojrzały, wiedział czego chce, był zdecydowany, niesamowicie przystojny i miał podobne marzenia, chciał założyć rodzinę. Ale o naszym poznaniu napiszę kiedyś osobny tekst 🙂 Kiedy zrozumieliśmy, że chcemy być razem na dłużej i że warto zainwestować o wiele więcej niż dotychczas, ślub był już zaplanowany, zaczęliśmy się starać o dziecko.

Staramy się

Mam 30 lat. Nie udaje się. Niedoczynność tarczycy, podejrzenie endometriozy, wszystko jest ok, udajemy się do kliniki niepłodności. Marcin jest zdrowy. Ja chodzę na monitorowanie cyklu, wszystko działa. Więc dlaczego? Mijają miesiące. Zaczynają się dobre rady, których nie chcesz słyszeć: wyluzujcie się. Czy naprawdę uważasz, że jak powiesz kobiecie, która od lat marzy o dziecku żeby się wyluzowała, to się wyluzuje i podczas stosunku przestanie myśleć, żeby dziś się udało?
Lekarz zaprasza na badania drożności jajowodów. Opowiada, że to badanie udrażnia jajowody i dużo par zachodzi po nim w ciążę. Mija dokładnie rok od momentu początku starań o dziecko. Seks zaczyna być czymś nieprzyjemnym. Nie bliskość, nie pieszczoty, sam stosunek staje się mechaniczny, z obowiązku.

Wyjazd w góry

Umówiliśmy się na wcześniej wspomniane badanie. Nastawieni, że to pewnie będzie ten moment, po badaniu wszystko się uda. Jedziemy na zaplanowany wyjazd w góry z rodziną Marcina, prosząc o ustronny pokoik na górze górskiej chaty, piękne miejsce na zapłodnienie. Ale mi się nie chce seksu, źle się czuje, nie mam siły na nic. Chodzę więc trzy kroki za resztą, a wieczorem grzeję się wiśniówką, bo dostaję drgawek z zimna. Brak okresu też nie dał mi nic do myślenia, byłam tak zaślepiona czekającym nas badaniem, które skutecznie pomoże nam zajść w ciążę, że nie zauważyłam, że jestem w ciąży. Po powrocie do domu odkryłam, że to 2 miesiąc.

Ból

Wydarzyło się to dokładnie po roku od pierwszych prób. Z medycznego punktu widzenia o niepłodności mówi się dopiero po upływie roku. Według lekarzy rok starań to standard. Ok, niech tak będzie. Ale z punktu widzenia kobiety, która marzy o dziecku to wieczność. Niestety nie wszyscy to rozumieją, a nawet nie próbują.

Po pół roku starań, zwierzyłam się koleżance z lekka upojona winem, że mi ciężko z tego powodu. Na takie słowa nie potrzebujesz odpowiedzi czy rady, chcesz to tylko wypowiedzieć. Usłyszałam: przecież to tylko pół roku. Może nie chciała, żebym się martwiła, ale poczułam, że lekceważy moje pół roku bólu.

Sprawdzianem na pewno mojej wytrzymałości była ciąża mojej przyjaciółki. Udało mi się cieszyć tym, nawet jak okazało się, że w jej brzuszku były dwa skarby. Rozpłakałam się, ale nie czułam nic złego. Czułam radość. Ona starała mi się nie mówić za wiele, nie chwalić, uważać na każde słowo, chciała, żeby mnie to nie bolało. Udało się. Dziękuję Ci Agnieszko za to.

Będąc w zaawansowanej ciąży opowiadałam znajomym o tym, że nie przyszła nam ona z łatwością. Zabolało mnie kiedy usłyszałam: ale sama mówisz, że TYLKO rok. Słyszę to od matki małego dziecka. O to jak ja się z tym czułam nie zapytała. Dla mnie to nie tylko rok, dla mnie był to ciężki rok, w którym miałam okazję spełnić się jako kobieta, a nie potrafiłam. Czułam, że to przeze mnie, że moje ciało tego nie chce. Winiłam się.

Dobre rady

Nie ma to znaczenia czy się starasz dwa miesiące czy dziesięć lat, ból jest ten sam. Im dłużej nie idzie, tym dochodzi więcej nieprzyjemnych uczuć, frustracji i strachu. Nie lekceważ czyichś uczuć. Nie da się tego do niczego porównać. Nie jest to temat tabu, nie mam problemu o tym rozmawiać, zwłaszcza im pewniej czuję się jako matka. Rozmowa zawsze mi pomagała. Ale temat jest na tyle delikatny, a kobiety na tyle wrażliwe, że z dobrymi radami czasami warto się wstrzymać. Zwłaszcza jeśli nie znasz tematu.