Szczęśliwy związek

Mam swoją receptę na stworzenie związku. Tak, po kilku nieudanych próbach, znalazłam mężczyznę, z którym pragnę się zestarzeć. Dla mnie nie ma kompromisów w miłości. Albo kochasz na 100% albo nie ma nic. Może zbyt stanowczo i twardo do tego podchodzę, ale nie potrafię wyluzować. Usłyszałam kiedyś: a jeśli byś wiedziała, że się rozstaniemy to związałabyś się ze mną? Moja odpowiedź brzmiała nie, a jego pytanie zapowiadało nasze rozstanie. Wolałabym być sama niż czuć się kochana na 70%.

Jak to zrobić? To nie jest nic odkrywczego. Wystarczyło w końcu siebie polubić, pozbyć się negatywnych i niezdrowych emocji do samej siebie, mieć dobry humor i siebie szanować. Brzmi banalnie. Ja wiem, że to nie jest łatwe, zajęło mi to 29 lat. Ja akurat potrzebowałam kilku nieudanych związków i potrzebowałam pobyć sama. To mi dało zdecydowanie więcej- miałam dużo przestrzeni dla własnych myśli. Nie raz płakałam w poduszkę i nie raz spędziłam wieczór z kotem i winem. Ale czas uczy dystansu do siebie, do swoich porażek i leczy wszystko.

Jestem zaskoczona moim związkiem

Dlaczego? Bo jest dobrze, bo jestem spokojna. Bo mój mąż nie dał mi nigdy powodu bym poczuła się zazdrosna. Bo czuje w jego oczach uwielbienie. Jest to dla mnie ważne. Lubię błyszczeć, a mając dla kogo w domu, nie muszę szukać poklasku gdzie indziej (oprócz instagrama oczywiście :)) Czy ktoś kiedyś patrzył na mnie tak jak on? Nie przypominam sobie.

W ogóle się nie kłócimy. Myślałam, że kłótnia jest jednym z elementów normalnego związku. Nie twierdzę, że to coś złego, czasami na pewno pomaga. Ale my się nie kłócimy. Nie brakuje mi tego, potrafimy przegadać wszystko zanim zrobi się gorąco. Wszyscy mi mówili, że jak pojawią się dzieci, to się zmieni. Może się zmieni, korzystam więc z ciszy póki mogę 🙂

Pierwszy raz zaprzyjaźniłam się ze swoim mężczyzną. Wystarczamy sobie. Lubimy się otaczać ludźmi, którzy nas inspirują, sprawiają, że otwierają się nam umysły. Ale potrafimy być sami. Potrafimy się razem bawić, nudzić, smucić, cieszyć. Nie potrzebujemy dodatkowych bodźców, fajerwerków, emocji. Czasami wspólny śmiech jest bardzo ekscytujący 🙂

Jestem pogodną osobą. Nie zawsze byłam taka. Lubiłam taplać się w smutku i wymyślać problemy, których nie było. Przeszłam długą drogę, żeby pozbyć się tego, również farmakologiczną. Dziś myślę, że to mało sexy, ten cały smutek. Że uśmiech, pogoda i pewnego rodzaju prostota i naturalność jest czymś co czyni mnie kobiecą i atrakcyjną. On, także zmęczony swoimi nie zawsze dobrymi związkami, polubił ten brak problemów, codzienny uśmiech i nie czepianie się wszystkiego, choć wiem, że z początku był zdezorientowany 🙂

Napisałam to podczas jego nieobecności w domu na weekend. Może gdyby tu był, ten tekst by nie powstał 🙂 Tak, bardzo tęsknię.