Moje dziecko nie zasypia samo

Bianka po urodzeniu zasypiała sama, trwało to krótko, bo szybko przenieśliśmy ją do naszego łóżka. Wspólne spanie bardzo do mnie przemawia, coś jest magicznego w rodzicielskiej bliskości, a spanie z dziećmi jest na swój sposób wygodne . Byliśmy wszyscy tym zachwyceni, a z naszego łóżka kipiała miłość. Potrzebowaliśmy tego, tak samo jak jej malutkie ciało potrzebowało bliskości naszych wielkich ciał. Nawet schowaliśmy łóżko zostawiając sam materac, żeby malutka, która zaczęła się przemieszczać, nie spadła. Nie żałowałam tych chwil ani przez moment.

Nocne czuwanie i niewysypianie jednak doprowadziły nas wkrótce do decyzji, że odkładamy ją do swojego łóżeczka, które i tak stało przy naszym łóżku. Nie było trudno, Bianka zasypiała na rączkach, więc bardzo tego nie odczuła.

Lubię nosić

Czy dobrze robimy? Zastanawiałam się wielokrotnie. Moja odpowiedź to tak i nie. Nie, bo nauczenie dziecka samodzielnego zasypiania to ważna sprawa, będzie miało to duże znaczenie w jego przyszłości, musi sobie radzić samo od początku, bo nie jest częścią mnie, jest odrębnym człowiekiem. A moim zadaniem między innymi jest pomóc mu wejść w samodzielność. Może głupio to brzmi mówiąc o niemowlęciu, ale im wcześniej zacznie tym dziecko będzie miało łatwiej w przyszłości.

Za tak przemawia nasza wspólna potrzeba bliskości. Nie tylko moja córka mnie potrzebuje, ja również jej potrzebuję i to szalenie dużo. Nie karmię piersią, niestety udało się to tylko przez dwa miesiące, potrzebuję chwili intymności z moim dzieckiem, chwili, która będzie tylko dla nas, która zastąpi nam tą bliskość przy karmieniu piersią. Noszę dziecko w chuście, w nosidle, noszę dziecko na rękach.

Usypiasz na rączkach? Będziesz miała problem

Będąc młodym rodzicem uczysz się dokonywać wyborów. Informacje są wszędzie. Chodziłam do szkoły rodzenia, czytałam farmazony w internecie, wertowałam książki, dzieciate koleżanki  obsypywały mnie złotymi radami, ciocie “dobra rada” nie szczędziły mądrych słów. Nie raz ktoś krzyknął przestraszony widząc, że ja albo Marcin trzymamy dziecko na rękach kołysząc: nie rób tak, bo się przyzwyczai! O zgrozo! Przyzwyczai się do Twoich rąk? Miłości? Przytulania? Przecież ona nie chodzi. I jest właśnie taka malutka piękna i nie chodzi, po to, żeby ją nosić i tulić. Nie rozumiem dlaczego ktoś mi radzi nie nosić swojego dziecka? Kilka godzin spędziliśmy na rozmowach na ten temat i była to nasza świadoma decyzja.

Mamy problem?

Bianka nie potrafi sama zasnąć, a ja nie potrafię tego nazwać problemem. Obraliśmy taką drogę, bo był to nasz wybór. Płacimy za to, płaci za to też nasze dziecko. Podjęliśmy decyzję, że chcemy ją nauczyć samodzielnego zasypiania. O Panie, ile stresu, a trwa to zaledwie kilka dni. Ja, matka, płakałam już z nią parę razy. Cóż, mam czasami refleksje, że zrobiłam coś złego, stworzyłam jej problem. Ale zaraz przypominam sobie osiem okrągłych miesięcy wspólnego zaspania i pięć miesięcy wspólnego pocenia się w chustach i pozbywam się wyrzutów sumienia.

Jesteśmy konsekwentni, systematyczni. Pomagamy sobie radami Tracy Hogg (jedyna książka o rodzicielstwie, wychowywaniu dzieci, do której zaglądam) o zasypianiu dziecka i powoli zaczynamy widzieć postępy. Powoli.. no chyba zaszalałam z tym powoli, właściwie to mogłam napisać ten tekst, bo Bianka właśnie sama zasnęła w łóżeczku, bez pomocy mamusi…

Jego wersja zdarzeń do przeczytania tutaj.