Zostały dwa tygodnie do przeprowadzki. Tak długo czekałam na październik, a on i tak mnie zaskoczył. Jestem na Mokotowie, pada deszcz. Jest smutno, jest ładnie, jest melancholijnie. To taki moment, kiedy przewartościowujesz swoje życie.

dwa tygodnie

Za dwa tygodnie stanie się coś bardzo ważnego. Coś, o czym bałam się marzyć. Coś, do czego podchodzę z niesamowitą nieśmiałością. Nie tylko dlatego, że to więcej niż chciałam. Nie sądziłam, że tak się moje życie potoczy. Że znajdę miejsce na ziemi, w którym będę chciała zostać na dłużej. Przeprowadzamy się do własnego domu z ogrodem. Jestem tym wciąż onieśmielona.

dom jest tam gdzie wy

Dziś chcę być tam gdzie jest On i mieć ze sobą zawsze Ją. Moje miejsce jest tam, gdzie moja rodzina. To, że zamieszkamy w Sulejówku, ma drugoplanowe znaczenie. Czy to Sulejówek, czy to koniec świata, stworzymy dom tam, gdzie będzie splot naszych rąk.

nie chcę już niczego żałować

Potrzebuję przestrzeni po to, żeby mieć piękne i przejrzyste wrażenia. Żeby zapamiętywać każdego dnia ją, kiedy jest jeszcze taka mała. Dostrzegać każdego dnia jak się zmienia. Być z nią w każdej ważnej chwili. Po to, żeby miała gdzie brudzić się biegając za psem, rozwijać swoje pasje, odkrywać piękno i marzyć.

Potrzebuję tej przestrzeni, żeby mieć więcej radości z codzienności. Żeby żyć prosto, żeby mieć wspólny cel z nim. Żeby mieć gdzie uciec od niego i gdzie wracać w jego ramiona. Żeby kochać się z nim w każdym kącie i ciągle przestawiać meble w poszukiwaniu idealnego rozwiązania.

wyprowadzam się

Przestałam się bać wyprowadzki z Warszawy. Został tylko strach przed nadmiarem pracy przy pakowaniu i organizacją przeprowadzki. Rozpakowywania rzeczy i układania ich w odpowiednich miejscach wprost nie mogę się już doczekać. Minie dużo czasu zanim zagospodarujemy pomieszczenia, ponieważ mamy za mało, a dom jest za duży.

W połowie tygodnia, w sobotę, położymy spać nasz skarb, otworzymy czerwone wino i będziemy chodzić po drewnianym poddaszu, spacerować po nieskoszonej trawie w ogrodzie, płakać ze wzruszenia w wykafelkowanej piwnicy i całować się w salonie wysokim na cztery metry.