Wioska – Przystanek MIłosna

Do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska. Znacie to afrykańskie przysłowie? Zrozumiałam to dopiero przy drugim dziecku. Bianka była upragniona, wymarzona i wyczekana, na myśl nie przyszłoby mi, że potrzebuję wsparcia. Poza tym, nie będę się oszukiwać, jedno dziecko, przy tym co mamy teraz w domu, było niczym beztroskie wakacje, niczym rurka z kremem i basen w ogrodzie w upalny dzień z drinkiem w dłoni 😛

Mieszkamy z Marcinem w Sulejówku ponad 1,5 roku

To był trudny czas. Marcin twierdzi, że jak z bicza strzelił, a ja, że idzie jak krew z nosa. Niezależnie od tego kto ma racje – mieszkanie w Sulejówku nas zaskoczyło z różnych stron i poziomów. I tu zrozumieliśmy po urodzeniu drugiego dziecka, że przysłowiowej wioski potrzebujemy. Jesteśmy tu sami. Jedni dziadkowie 60 km od nas, drudzy 400. Nie ma opcji wyskoczenia na zakupy bez dzieci, nie ma opcji spontanicznego wyjścia na randkę, albo zwyczajnego wyspania się, oderwania od dziecka. Dzieci zasypiają mocno około 21. Padamy o 22. Czyli zostaje nam godzina dla siebie. Tylko co z nią zrobić? Malować, zjeść, obejrzeć telewizję czy się umyć? Z mężem od miesiąca swobodnie nie rozmawiałam . A może książka? A właśnie, co to jest książka?

Czy w Warszawie miałam lepiej?

Tak. Bo chociaż nie narzekałam na nadmiar znajomych z dziećmi (a właściwie to z nikim nie było mi po drodze, a chustowy świat dopiero poznawałam), zaspokajały mnie spacery wśród matek na Polu Mokotowskim i zakupy w ciucholandach pełnych ludzi. Rozrywką były dla mnie lody i kawa w pobliskich kawiarniach, gapienie się na piękne mokotowskie kamienice. Tęsknię za ruchem ulicznym, pędem życia, różnorodnością i możliwością wyboru. W małym mieście czuję pustkę.

Wiem, że wiele osób chciałoby mieć to, co ja mam. Wielki dom, ciszę i spokój. A mi brakuje ludzi, przysłowiowej wioski, kobiet, wsparcia, zwyczajnego “rozumiem Cię”, “mam to samo”, “jesteś dzielna”, “nie przejmuj się, ty to chyba bałaganu nie widziałaś” :P… rozumiesz to?

Namiastka

Za namiastkę wioski uznaję Internet, nasz blog, Instagram, grupy Facebookowe. Lubię poznawać tam ludzi, ale to nie to do końca. Kawa przy telefonie smakuje podobnie, ale jest smutna. Lubię patrzeć w oczy, śmiać się, rozwijać się rozmawiając.

Nie należę do osób, które długo użalają nad swoim ciężkim losem. Postanowiłam, z pomocą mojego niezastąpionego męża, wziąć sprawy w swoje ręce. Chcemy stworzyć wioskę Przystanek Miłosna. Zaprosić do nas wszystkich Was, którzy chcą się spotkać, napić kawy, pogadać z nami. Uwielbiamy poznawać ludzi. Szukamy w naszych okolicach osób, które myślą podobnie, które chcą wzajemnie się inspirować, spędzać wspólnie czas. (Mam także na myśli osoby mieszkające nieco dalej).

Stacjonarny Przystanek Miłosna

Co to ma być? Miejsce spotkań z dobrą kawą, warsztatami dla mam (i nie tylko), z zajęciami dla dzieci, spotkaniami i konsultacjami chustowymi, promujące rodzicielstwo bliskości. Miejsce, które pozwoli nam, rodzicom, przetrwać w opustoszałym mieście, gdzie będziemy mogli się wspierać nawzajem, stworzyć wioskę, której często nam brakuje w pustych domach. Będzie kącik dla dzieci, kawa, dużo miejsca do siedzenia. Oprócz zajęć i warsztatów tematycznych, chcę spotykać się z Wami na pogaduchy, na co zwykle nie ma czasu na warsztatach, a bardzo nam tego potrzeba.

Czego brakuje Wam w mniejszych miastach? Czego w większych? Macie pomysły na spotkania, warsztaty? Co chcielibyście zobaczyć w takim miejscu? A może sami chcielibyście u nas coś stworzyć? Chętnie udostępnimy Wam nasze miejsce 🙂  Zapraszamy do oglądania.

Otwieramy “Przystanek Miłosna” w Sulejówku Miłośnie już w kwietniu!

Odwiedzisz nas?